Powrót

Reanimacja zasilacza lampowego IZS-5/71

W artykule opisane są perypetie związane z naprawą kupionego okazyjnie, starego, ale bardzo solidnego polskiego zasilacza, dającego napięcie w zakresie 0,1 V…500 V i prąd do 1 ampera, wyprodukowanego mniej więcej 50 lat temu. Zasilacza, którego główny regulator tworzy sześć lamp elektronowych.

Jak pisałem wcześniej, za pośrednictwem jednego z portali aukcyjnych drogą kupna nabyłem stary zasilacz IZS-5/71, pokazany na fotografii tytułowej. Jest bardzo atrakcyjny m.in. dlatego, że napięcie wyjściowe można skokowo regulować co 0,1 V w zakresie 0,1…500,0 V. Zasilacz ma wbudowany prymitywny ogranicznik prądu (10 mA, 100 mA, 1 A). Konstrukcja z początku lat 70. zawiera dostępne wtedy w kraju elementy. Wtedy nie było tranzystorów, które mogłyby wytrzymać napięcie ponad 500 woltów i prąd 1 ampera. Dlatego głównym regulatorem jest sześć połączonych równolegle lamp – pentod EL36.

Nabyłem go z nadzieją, ale i z niepewnością. Wstępne oględziny wskazały, że prawdopodobnie nie był otwierany od nowości, bo na boku była oryginalna plomba – fotografia 1. To była i dobra, i zła wiadomość. Dobra, że nikt w nim „nie grzebał”, a zła, że od nowości pracują tam te same lampy, które być może są mocno zużyte. A zakup sześciu lamp PL36 byłby wydatkiem dużo większym niż nabycie zasilacza.

Fotografia 1

Po pierwszym włączeniu zasilacz zadziałał, a przełączniki regulowały napięcie wyjściowe. To był dobry znak na początek.

Do remontu i testów zgłosili się Leszek i Arek. Wspólnie podziwialiśmy przedstawiony na fotografii 2 widok, jaki ukazał się po otwarciu obudowy. Imponuje potężny transformator, a niepokój budzą lampy oraz wszystkie „elektrolity”, które mają około pół wieku.

Fotografia 2

Generalną zasadą jest, że w tak starych układach przede wszystkim trzeba sprawdzić właśnie wszystkie kondensatory elektrolityczne. Wiadomo, że stare „elektrolity” potrafią wysychać, co może zmniejszyć ich pojemność niemal do zera. Pozytywnym zaskoczeniem było to, że wszystkie największe „elektrolity” produkcji niemieckiej (DDR) mają pojemność bardzo bliską nominalnej. Tych mniejszych, widocznych na płytce drukowanej z lewej strony oraz na fotografii 3, nie sprawdzaliśmy, bo Leszek zaoferował się, że weźmie płytkę do domu, że zamówi i wymieni wszystkie „elektrolity” na głównej płytce.

Fotografia 3

(…)

——– ciach! ——–

To jest tylko fragment artykułu, którego pełna wersja ukazała się w kwietniowym numerze czasopisma Zrozumieć Elektronikę (ZE 4/2026). Czasopismo aktualnie nie ma wersji drukowanej na papierze. Wydawane jest w postaci elektronicznej (plików PDF). Pełną wersję czasopisma znajdziesz na moim profilu Patronite, gdzie dostępna jest dla Patronów, którzy wspierają mnie kwotą co najmniej 15 zł miesięcznie. Natomiast niepełna, okrojona wersja, pozwalająca zapoznać się z zawartością numeru ZE 4/2026 znajduje się tutaj.

Piotr Górecki

Uwaga! Wskazówki, jak nabyć pełne wersje dowolnych numerów ZE znajdują się na stronie:
https://piotr-gorecki.pl/n11.