Powrót

Naprawdę dobre zasilacze dla profesjonalistów i amatorów

W czasopiśmie ZE sukcesywnie przedstawiam obszerne informacje i wskazówki dotyczące wyboru sprzętu do pracowni czy też do warsztatu elektronika. Były artykuły i filmy dotyczące multimetrów. Były artykuły i filmy na temat oscyloskopów. Pora na zasilacze uniwersalne, nazywane laboratoryjnymi.

Jaki zasilacz kupić? Oczywiście najlepiej dużej mocy (napięcie, prąd, moc), z dodatkowymi „funkcjami cyfrowymi”. I  oczywiście tani, najlepiej okazyjnie tani…

Mnóstwo osób kupuje tanie i śmiesznie tanie zasilacze dużej mocy i szybko odkrywa liczne i poważne wady takich wyrobów. Więc co kupić?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że każda konstrukcja jest wynikiem kompromisów i że dotyczy to nie tylko zasilaczy. Z jednej strony chcielibyśmy kupować przyrządy jak najtańsze, ale z drugiej przyrządy o wysokich parametrach, dopracowane.

Niestety, trzeba wybrać: albo bardzo tanie, albo bardzo dobre! Naprawdę nie da się wyprodukować bardzo tanio bardzo dobrego przyrządu. Opracowanie czegoś dobrego, gruntowne przetestowanie i produkcja – są kosztowne. Także w Chinach, gdzie dziś powstaje ogromna większość dostępnych na rynku zasilaczy. Potoczne określenie, że płacimy za markę, na pewno jest prawdziwe w przypadku domowego sprzętu powszechnego użytku, produkowanego masowo, gdzie znaczącą częścią ceny są wysokie koszty kampanii reklamowych.

Takie wyobrażenie jest jednak mniej trafne w przypadku zasilaczy i innych przyrządów pomiarowych, które nie są produkcją masową. Ale i tu cena detaliczna to nie tylko koszt elementów plus koszt montażu i dystrybucji. W cenie muszą zmieścić się nakłady na opracowanie prototypów, oprogramowania oraz liczne testy. Płacimy też za doświadczenie zespołu konstruktorów – we wiodących firmach są to duże grupy dobrze opłacanych fachowców. Nie tylko konstruktorów elektroników, ale i specjalistów z  innych dziedzin. Choćby od ergonomii, czyli najprościej od wygody obsługi. W chińskich firmach bywa z tym bardzo różnie.

W każdym razie, jeśli takie przyrządy, w tym zasilacze, mają być bardzo tanie, to trzeba bezlitośnie „ciąć wszelkie koszty”. Niska cena musi się wiązać z licznymi oszczędnościami i niedoróbkami, czy to sprzętowymi, czy programowymi. Nieprzypadkowo powstało powiedzenie, że „diabeł tkwi w szczegółach”. Tani sprzęt niejako „z definicji” musi mieć właściwości gorsze, niż starannie zaprojektowany, zbudowany i gruntownie sprawdzony sprzęt wysokiej klasy.

W ostatnich latach i tak bardzo zmniejszyła się przepaść między cenami wyrobów najlepszych producentów, a nowych chińskich firm. Jednak profesjonaliści wiedzą, że ta przepaść nadal istnieje i że tanie wyroby pod różnymi względami nie są dopracowane. Cieszymy się, że budżetowe chińskie produkty mają coraz lepsze właściwości, ale powinniśmy mieć świadomość, że niska cena zawsze jest wynikiem jakichś kompromisów i niedoróbek.

Tymczasem mnóstwo osób chce „oszukać przeciwnika”, kupując najtańszy, często śmiesznie tani sprzęt nieznanych lub niemarkowych producentów.

Chcą kupić tanio, ale jednocześnie oczekują, że wszystkie szczegóły będą dopracowane i parametry będą takie, jak w kosztownym sprzęcie wysokiej klasy. Potem odkrywają wady i niedoróbki takiego taniego sprzętu i szeroko rozpisują się o tym na forach internetowych.

Owszem, tani sprzęt na pewno ma wady (które warto znać) i to jest nieuniknione. Zamiast „biadolić” i złościć się, raczej należy wziąć pod uwagę stosunek właściwości do ceny i ogólnie biorąc, nie kupować wyrobów najtańszych.

Jaki więc dobry zasilacz do pracowni elektronicznej należy kupić? Najkrócej: należy kupić jak najlepszy, na jaki pozwalają możliwości finansowe. Ogólnie biorąc – czym wyższa cena, tym lepsze parametry i większe możliwości, czego niestety nie widać przy szybkiej, powierzchownej analizie.

Czy potrzebny jest Ci zasilacz LABORATORYJNY?

Niekoniecznie! Trzeba zacząć od tego, co to znaczy „zasilacz laboratoryjny”?

Osoby niezorientowane „laboratoryjnymi” niesłusznie nazywają jakiekolwiek zasilacze, które mają:
– regulację napięcia wyjściowego,
– regulowany ogranicznik prądu,
– cyfrowe wskaźniki napięcia i prądu.

Wszystkie te cechy są bardzo ważne! Ale ich obecność nie powoduje, że zasilacz staje się „laboratoryjny”. Oczywiście dobry zasilacz do pracowni elektronika powinien pozwolić na precyzyjne ustawienie napięcia wyjściowego (UO) w zakresie od zera do napięcia maksymalnego, które w większości zasilaczy wynosi 30 V. Bardzo ważna w praktyce okazuje się funkcja regulowanego ogranicznika prądu. W zasilaczu powinna być możliwość precyzyjnego ustawiania prądu dopuszczalnego (IOmax) w zakresie od zera do maksimum. To jest naprawdę ważne, bo dobry ogranicznik prądu uchroni zasilane układy przed uszkodzeniami.

Te dwie najważniejsze funkcje mają wszystkie zasilacze, słusznie czy nie, nazywane „laboratoryjnymi”, ale poważne różnice między nimi nie są niestety widoczne na pierwszy rzut oka.

(…)

——– ciach! ——–

To jest tylko fragment artykułu, którego pełna wersja ukazała się w lutowym numerze czasopisma Zrozumieć Elektronikę (ZE 2/2026). Czasopismo aktualnie nie ma wersji drukowanej na papierze. Wydawane jest w postaci elektronicznej (plików PDF). Pełną wersję czasopisma znajdziesz na moim profilu Patronite, gdzie dostępna jest dla Patronów, którzy wspierają mnie kwotą co najmniej 15 zł miesięcznie. Natomiast niepełna, okrojona wersja, pozwalająca zapoznać się z zawartością numeru ZE 2/2026 znajduje się tutaj.

Piotr Górecki

Uwaga! Wskazówki, jak nabyć pełne wersje dowolnych numerów ZE znajdują się na stronie:
https://piotr-gorecki.pl/n11.