Powrót

Odbiornik detektorowy i nie tylko detektorowy

W artykule przedstawione są praktyczne, bardzo pożyteczne informacje na temat odbiorników detektorowych, a co jeszcze bardziej interesujące – są informacje o wykorzystaniu diody tunelowej w roli jednocześnie i detektora, i wzmacniacza. Jest też wiele konkretnych, praktycznych porad z życia wziętych.

Nazywam się Krzysztof Kleczyński, jestem inżynierem elektronikiem po Politechnice Warszawskiej. Obecnie na emeryturze – mam 78 lat. Mieszkam koło Rawy Mazowieckiej, a do anteny programu pierwszego Polskiego Radia pod Solcem Kujawskim mam w prostej linii około 210 kilometrów.

Trochę mojej historii

Elektroniką zainteresowałem się już w szkole podstawowej. Był rok chyba 1959 albo 1960 i w tej mojej dziurze, Rawie nie można było dostać części radiowych. Dioda germanowa była marzeniem, a kryształki były dawno wyrzucone na śmieci. Dostępny był tylko kondensator zmienny z demobilu. W końcu wyprosiłem od przewijacza silników drut nawojowy i zrobiłem cewkę. Jakiś kryształek gdzieś załatwiłem i słuchawki. Mieszkałem w domu, gdzie nie można było założyć anteny, więc chciałem się podłączyć do sieci przez kondensator i oczywiście był ogień, dym i na tym się skończyło. Potem były tranzystory (1962 rok), więc odbiornik kryształkowy był już „be”. Po wielu latach przeniosłem się z Rawy na wieś, wybudowałem dom i było już miejsce na prawdziwą antenę. Ma ona około trzydzieści metrów długości i jest rozciągnięta od wschodu do zachodu, tak że odbieram najlepiej z południa i północy. Wysokość zamocowania to około 7 metrów. Uziemienie zakopane głęboko, dwa wiadra ocynkowane, doprowadzenie 4 mm średnicy, w izolacji. Ważne by miejsce połączenia drutu z wiadrem okleić lepką plasteliną aby nie dopuścić tam wilgoci. Cewka radia detektorowego nawinięta jest na dziesięciocentymetrowym odcinku rury PCV o średnicy około 130 mm. Cewka nawinięta jest drutem w emalii 0,6 mm. Marginesy na początku i końcu po 10 mm. Zrobiłem 8 odczepów, równo rozmieszczonych, aby można było eksperymentować z dopasowaniem anteny i diody.

Jako detektor – dioda germanowa, kryształek, dioda krzemowa – wszystko gra, nawet stare kombinerki i żyletka z ołówkiem zaostrzonym – to nie jest krytyczne.

Teraz najlepsze: ja z racji wieku jestem już porządnie głuchy i zwykłe słuchawki są dla mnie za słabe – na słuchawkach takich 2 kiloomy, normalnych, coś tam słychać, ale słabo. Swego czasu trafiłem w necie na stronę Crystal Radio Stay Tuned. To była dosłownie encyklopedia na temat odbiorników detektorowych – od A do Z. Były tam opisane słuchawki, tzw. Sound Power, zbudowane podobnie jak stary głośnik kotwicowy albo głośnik od tzw. hitlerka – taki z papierowym koszem. Takie słuchawki są o wiele, wiele czulsze od normalnych, ale u nas nie były produkowane.

Antena

Fotografia 1 przedstawia moją antenę rozciągniętą od nowego domu do starego.

Fotografia 1

Linka jest w izolacji, więc nawet gdy jakaś gałąź jej dotknie, to nie ma to większego wpływu na jakość odbioru. Antena musi być, ale nie musi być koniecznie taka. Kiedyś miałem antenę DWZO, czyli Drut Wyrzucony Za Okno – było tego około piętnaście metrów drutu nawojowego 0,5 mm w emalii, rozciągniętego od okna w domu do gruszki na podwórku i też działało zupełnie dobrze. Uziemienie do odbiornika detektorowego musi być dobre, np. w blokach może być wykorzystany do tego kaloryfer. Wszystko zależy od odległości od nadajnika i chęci eksperymentowania. Kiedyś, przed laty, mój nieżyjący już wujek z Łodzi opowiedział mi, że on, przed wojną, jako młody chłopak zakładał na uszy słuchawki radiowe i dotykał jedną końcówką przewodu słuchawkowego do zlewu w kuchni i słyszał w słuchawkach muzykę. Zlew był emaliowany ale w miejscu gdzie on dotykał, emalia była uszkodzona i metal był zardzewiały albo pokryty takim ciemnym nalotem.

Wtedy nie za bardzo mu wierzyłem ale teraz wierzę – po prostu radiostacja była blisko, a na styku drut–zlew robiła się prymitywna dioda prostownicza. Moje odbiorniki złożone są z tego, co było pod ręką.

Fotografia 2 przedstawia odbiornik z cewką z anteny ferrytowej od radia tranzystorowego. Mamy tutaj dodatkową możliwość strojenia rdzeniem ferrytowym cewki. Cewka jest długofalowa i ma indukcyjność około dwóch milihenrów.

Fotografia 2

Na fotografii 3 cewka jest tradycyjna, ma 138 zwojów drutu w emalii o średnicy 0,5 mm.

Fotografia 3

Nawinięta jest na średnicy 125 mm a długość nawinięcia to 85 mm. Odczepów jest 13, aby można było wyregulować dopasowanie anteny i diody. Dioda jest germanowa typu DOG, a w poprzednim odbiorniku jest to stary tranzystor typu ASY z urwaną jedną końcówką. U mnie detektorek gra doskonale nawet i na diodzie krzemowej, bo stacja nadawcza jest dość blisko.

(…)

——– ciach! ——–

To jest tylko fragment artykułu, którego pełna wersja ukazała się we wrześniowym numerze czasopisma Zrozumieć Elektronikę (ZE 9/2026). Pełną wersję czasopisma znajdziesz pod tym linkiem. Natomiast niepełna, okrojona wersja, pozwalająca zapoznać się z zawartością numeru ZE 9/2026 znajduje się tutaj.

Krzysztof Kleczyński
kkleczynski@wp.pl

Uwaga! Wskazówki, jak nabyć pełne wersje dowolnych numerów ZE znajdują się na stronie:
https://piotr-gorecki.pl/n11.